O Zuzi, Wojtusiu i autyzmie

Start co nowego rok 2010
PDF Drukuj Email

 

styczeń '10

Święta pokazały jak ogromne zmiany zaszły w naszym dziwnym synku.. choinki były podziwiane, oglądane z zachwytem, bombki brane leciutko w rączki, tylko po to żeby mógł lepiej obejrzeć swoją buźkę w odbiciu.. Prezentami się chwalił, pokazywał wszystkim tak jak to robiły inne dzieci.

w terapii miał przerwę, bo po przerwie świątecznej wyjechaliśmy na turnus rehabilitacyjny, na którym bliźnięta miały trochę inny rodzaj rehabilitacji, nowe miejsca, nowe osoby, nowe zasady. Bardzo szybko się zaaklimatyzowały, podporządkowały i współpracowały. Wróciły z ospą.. Po tych wszystkich wydarzeniach wróciły do pracy z nową energią. Troszkę miały kłopot z mobilizacją ale poradziliśmy sobie.

Pod koniec stycznia Wojtuś wrócił do przedszkola. Spędził tam ponad 2 godziny. Był zadowolony i spokojny. Nie układał "swoich" plastikowych warzywek w kąciku, tylko wziął sobie plastelinę i lepił zawzięcie zwierzątka, drzewka, mosty i drogi. w tym samym czasie dzieci otrzymały czarne kartki na których narysowane były trzy koła - bałwanek i księżyc. Inne dzieci wyklejały bałwanka srebrną folią, a Wojtek lepił swoje "owieczki". Przykucnęłam obok niego i wylkejałam jego bałwanka. W połowie Wojtek skusił się i też przykleił sreberko, co wywołało drobne poruszenie. Zadowolony wykleił obrazek do końca - razem z dziećmi.


luty '10

Wojtuś ŚPIEWA!!

Najpierw zaczął sobie coś nucić. Spojrzałam znacząco na Kubusia i zaczęliśmy śpiewać "kolorowe kredki" i.. Wojtuś popatrzył na nas... przez moment pomyślałam że nas będzie chciał uderzyć, tak jak do tej pory- nie wolno nam było śpiewać.. od razu próbował bić, albo ściskać usta, a ostatnio całował tak mocno że trudno było podejrzewać że robimy coś dla niego miłego.. tymczasem Wojtek uśmiechnął się i zaczął nucić z nami dośpiewując końcowe sylaby.

Zaskakuje nas coraz bardziej


Czerwiec ‘10

Wojtuś żegna się z przedszkolem. Nie na długo, bo od września wraca i to na całe trzy dni! Do tej pory nauczył się naprawdę wielu trudnych rzeczy. Wie, że wszystko ma swoje względnie stałe miejsce, że dzieci czasem biorą się za rączki i niczym to nie grozi, że czasem siadają w kółku i słuchają. Czasem i on próbuje być tak jak one, chociaż nie zawsze to mu to wychodzi.. Po wakacjach będzie miał swoje miejsce w ogólnodostępnym przedszkolu, gdzie zostanie powołany Zespół wspomagający jego rozwój, w oszałamiającym wymiarze 5 godzin miesięcznie .. Psycholog, Logopeda, Pedagog Specjalny.. Grupa będzie mniejsza, i do tego będzie dodatkowy nauczyciel „na wszelki wypadek”.. To wszystko jest jednak najmniej ważne w odniesieniu do możliwości przebywania wśród rówieśników! Wiążemy z tym ogromne nadzieje, to będzie dla nas ważny test..

 


Lipiec '10

Wakacje.. Trochę luzu.. w tym roku mieliśmy naprawdę dużo zajęć.. Jak co roku wyjazd nad morze pod namiot. Namiot sprawia, że Wojtek czuje się bardzo bezpiecznie – pierwszy raz zobaczył go na swoim podwórku. Potem gdy rozłożyliśmy go na polu namiotowym, uśmiechnął się tylko, wszedł i przytulił się do mnie i do swojej podusi. Nie było problemu z zostaniem na noc w obcym miejscu. Przed wyjazdem Wojtuś zakończył (na czas wakacji) spotkania terapeutyczne na Koszykowej. Tym razem było wyjątkowo. Wojtek nie zabrał ze „swojego” pudełka żadnej zabawki. Czuje się pewnie. Wie, że po wakacjach tam wróci i wszystko będzie tak jak było. Nie potrzebuje żadnego przedmiotu, który miałby przypominać, „zbierać” emocje, zakotwiczyć w jakimś realnym miejscu, a może jeszcze coś innego. Nie do końca wiemy jak to jest z tą stałością otoczenia u Wojtusia.


Wrzesień '10

Wojtuś i Zuzia znowu „układają” plan na nowy rok szkolny. Zuzia na koszykowej spędzi dwa dni (z czego jedno popołudnie) więc cztery dni będzie mogła chodzić do przedszkola. Logopeda dwa razy w tygodniu bo najwięcej ma problemów z prawidłową wymową. Wojtuś dwa dni na Koszykowej, ale pełne – od rana do 13 i 14. I trzy dni do ..przedszkola… Mamy problem z SI trzeba będzie pewnie zrobić im porządną diagnozę bo o ile Zuzka wygląda zupełnie przyzwoicie to Wojtuś jest bardzo „nieharmonijny”…

Wojtek tak naprawdę dopiero zaczyna edukację przedszkolną z prawdziwego zdarzenia. Ma swoje miejsce w przedszkolu ogólnodostępnym, gdzie może obserwować i uczyć się zachowań i relacji między normalnymi, zdrowymi dziećmi i nauczycielami. Pierwszy dzień minął wyjątkowo spokojnie. Wojtek spokojnie bawił się przez 3,5 godziny, w czasie których stracił swojego pierwszego ząbka (próbował go potem włożyć z powrotem co zrobiło piorunujące wrażenie, Panie musiały się chyba mocno wystraszyć) Wojtuś generalnie bardzo dobrze sobie radzi w przedszkolu – zaskoczył wszystkich BARDZO pozytywnie. Ogólna wiedza na temat autyzmu musi być dość makabryczna bo Panie choć początkowo bardzo ostrożne, są raczej zadowolone z zachowania Wojtka, które .. powiedzmy delikatnie .. pozostawia wiele do życzenia ;). Młody w poprzednim przedszkolu wytrzymywał dwie godziny, czasem godzinę o ile w ogóle wszedł na salę, bo kilka godzin potrafił leżeć pod ławeczką w szatni i powtarzać „mamo, nie” Prawdopodobnie dlatego, że tam traktowany był jak gość, były dzieci i ON. Teraz przychodzi kilka minut po 8 i wytrzymuje spokojnie do 15, a nawet często muszę czekać aż skończy lepić z plasteliny, rysować, czy oglądać książeczki. Ale tu wchodzi na salę jako jeden z wielu, nikt nie zwraca szczególnej uwagi, chociaż dzieci i Pani się wita, ale to nie to samo gdy wchodził na salę a WSZYSCY nagle skupiali się na nim.


Październik '10

Jak w każdym przedszkolu i u nas prezentowane są dzieła dzieci. Ostatnio na tablicy pojawiły się wycinanki/wyklejanki smerfy z domkiem. Wszystkie wyglądały podobnie –tak jak ta na dole. Jedna się wyróżniała ..

rysunek Wojtusia

Wojtka trudno zatrzymać..

Rano przed wejściem do Sali jest ostatnio trochę problemów. Wojtek koniecznie chce wejść do sali grupy Zuzi i krzyczy... Dla Zuzi nie jest to komfortowa sytuacja, Wojtek zachowuje się dość specyficznie – chyba nawet gorzej niż u siebie w grupie i tym samym robi przykrość Zuzi, słyszy jak dzieci dokuczają Wojtkowi. Któregoś dnia kiedy Wojtek krzyczał w szatni, bo nie pozwoliłam mu uciec do Zuzi, wychyliła się pani Wychowawczyni i go normalnie objechała ;) "czemu tak krzyczysz? ty przy mamie to niedobry jesteś! cały dzień jak aniołek a jak mamę widzisz to się wydzierasz! albo idziesz do domu albo idziemy do sali!" Zatkało mnie, ale zadziałało! Wojtek trochę się opamiętał i choć ciągle płacząc i pokrzykując to poszedł do siebie. Czuje mores przed Panią więc mamy sukces i niezłe perspektywy!

 


Listopad '10

Wojtek nadal nie uczestniczy w żadnych zajęciach, ale słucha i uczy się wiemy to, bo kiedy Pani zadaje dzieciom jakieś pytanie to Wojtuś choć siedzi z boku, to prawidłowo odpowiada. Chodzi (wprasza się) na wszystkie zajęcia na jakie go chcą zabrać - czyli na wszystkie grupowe: na angielski, na rytmikę, nie robi tego co inne dzieci ale obserwuje i nawet bardzo nie przeszkadza. Coraz mniej rysuje i lepi z plasteliny cieszymy się, bo rysując się wyłączał, izolował od otoczenia, a teraz czuje się coraz pewniej i choć jest bardziej absorbujący to bardziej korzysta Rzadziej bierze rzeczy bez pozwolenia (których nie powinien- np jakieś pomoce albo prowiant Pań) Zaczyna używać zwrotów grzecznościowych "poposzę batonika" „dziękuję badzo" jeszcze często powtarza (echolalia):

-"Wojtek zejdź"

- "Wojtek zejdź"

ale krok dalej zaraz dodaje:

-"tu też Wojtek zejdź?"

I jeszcze liczy! do 4. Wyszło dość niespodziewanie. Co prawda Ola (z SUO, nauczycielka specjalna) uczy go wg programu szkoły specjalnej, to była zaskoczona bo nie chciał powtarzać i dotąd nie liczył przy niej. Kilka dni temu byliśmy u babci gdzie Wojtuś umył rączki po czym podszedł do ręczników i "jeden, dwa, czi, eli!"

Od wakacji nie mają SI- a to terminy się nie składały, a to "ich" pani długo chorowała, to znowu diagnozę trzeba zrobić, Pomyślałam, ze w szkole i tak będą miały SI to diagnozę się spokojnie zrobi, że może basen, konie, trampolina, worek wystarczą.. a jednak nie… Wojtek w tym miesiącu zaczął popiskiwać a teraz piszczy okrutnie. Wczoraj podszedł z zabawką do mnie i mówi: "poszę pomóż" wzięłam od niego zabawkę a on pisnął i ..zatrzepotał rączkami mam nadzieję, że wytrzyma zanim załatwię w końcu jakieś miejsce ;(

Na szczęście w przedszkolu cały czas w porządku.. gdy wychodzą, wypytuję co było, co się działo itd. Wojtka też pytam chociaż nie liczę na odpowiedź, a on któregoś dnia na pytanie jak w przedszkolu? odpowiedział z tą swoją melodyjką w głosie: "poszę-pani!-Wojtek-bije!" ale chyba nie jest bardzo źle bo Pani zauważyła, że owszem czasem uderzy, ale wtedy gdy chce żeby jakieś dziecko za nim pobiegło i w ten dość specyficzny sposób „zaprasza” do zabawy..

Od nauczycielki specjalnej z Koszykowej propozycję.. że zrobi z Zuzią program "zerówki", bo jej zdaniem Zuzia powinna iść od września do szkoły i to do pierwszej klasy!!! Zuzia nadrobiła braki i pędzi do przodu. Kiedyś myślałam że będę musiała ją odraczać a tymczasem Zuzka ma iść do szkoły jako sześciolatka. Dużo wątpliwości mieliśmy przez wzgląd na mowę. Zuzia mówi niektóre głoski bardzo niewyraźnie ale to problem artykulacyjny a nie psychiczny, nie zraża się gdy jakieś słowo jej nie wyjdzie - dotąd tłumaczy o co jej chodzi, aż się ją zrozumie i wtedy z ulgą mówi "no widzisz? zrozumiałaś..."


Grudzień '10

Mamy takie wrażenie, że Wojtek znowu się rozpędził i teraz nie musimy go ciągnąć, sam chce poznawać wszystko to, co go do niedawna przerażało. Po prostu czuję, że on wyszedł z tej swojej twierdzy, chce i potrafi być wśród ludzi. Doczekałam się tego na czym mi najbardziej zależało - takiego jego rozumienia świata, zasad, reakcji. Jeszcze robi masę błędów, ma jeszcze dużo do nadrobienia, ale on sam stara się wyciągać wnioski, i sam dąży do tego by pasować do naszej rzeczywistości..

 

 
Jesteś:
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
gościem.
Visitors Counter

nasi przyjaciele

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Copyright © 2012 O Zuzi, Wojtusiu i autyzmie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.