O Zuzi, Wojtusiu i autyzmie
|
|
|
|
Styczeń '11 W przedszkolu odbył się bal przebierańców. Wojtuś nie chciał się przebrać, ale za to wszedł na salę gdzie głośno grała muzyka, panował półmrok, a kolorowe światła migały przez ponad dwie godziny. Wojtek zrezygnował z Koszykowej.. Zaczęło się już 2 miesiące temu. Tam jest tak, że terapeutki absolutnie uznają podmiotowość dziecka i w związku z tym prawo do odmowy pójścia na zajęcia. W zależności od tego jak bardzo jest to świadoma decyzja i czym może być powodowana, robią różne zabiegi, by dziecko zdecydowało o kontynuowaniu terapii. Uważają że tylko wtedy to ma sens. Zresztą ja też tak myślę i rozumiem to. Pamiętam pierwszą wizytę kiedy terapeutka Wojtka złapała z nim kontakt, (którego my nie mieliśmy wcale od pół roku) i zrobiła to tak fantastycznie, tak delikatnie i spokojnie- właśnie bez przemocy i tego okropnego tresowania i zmuszania dziecka do robienia rzeczy których nie rozumie tylko po to żeby zachowywało się "normalnie"- nie miałam najmniejszych wątpliwości że to tędy go „wyciągniemy”. Ja też, mimo wszystko, nauczyłam się uznawać Wojtka jako człowieka z wolną wolą, pomimo jego koszmarnych ograniczeń. Wydaje mi się, że właśnie to, że on widział jakie znaczenie mają jego gesty, potem pojedyncze słowa, potem proste zdania, w międzyczasie mimika twarzy, coraz chętniej mówił i słuchał. Kiedy poszedł do przedszkola i wchodził jako jedno z wielu dzieci powoli się odnajdywał i udało mu się. Chodzi od 8 do 15.30 i gdy po niego przychodzimy koniecznie musi pokazać co robił (to, że uznał nas jako osobne osoby, które nie mają pojęcia o tym co się dzieje w jego umyśle, to już jakiś czas temu się stało). Kiedy Zuzka odskoczyła mu tak bardzo na początku roku szkolnego, trudno mu było sobie z tym poradzić.. ona już nie była taka jak on - nie wchodziła w zbyt trudne relacje. Nie mógł zrozumieć jej relacji z innymi bo były zbyt skomplikowane. I pewnie jeszcze długo potrwa zanim on dojdzie do tego etapu na którym jest teraz Zuzia. Ale zaczął sobie i z tą separacją radzić. I chyba właśnie ten moment, paradoksalnie - kiedy uwolnił się od Zuzi, która ciągnęła go z takim trudem, Wojtek wybrał na rozstanie z ośrodkiem. Terapeutki mówiły, że Wojtek odmawia chodzenia na zajęcia, ale to nie jest tak, że krzyczy i czy wyładowuje się tylko mówi "nie chcesz iść, Wojtek nie chcesz iść"(Wojtek mówi o sobie w drugiej albo trzeciej osobie). Mało tego, robi dla nich rysunki, pociesza - bardzo dba żeby nie było im przykro, że on nie chce iść do nich na zajęcia. Nie dał się „złapać” nawet na jego ukochaną ciastolinę.. To wszystko świadczy o tym, że osiągnął bardzo wysoki poziom, wybrał przedszkole, normalność i przewidywalność dzieci. Mam nadzieję, że poradzi sobie. I my też.
Luty`11 Byliśmy na diagnozie SI. Dokładny opis diagnozy: Diagnoza SI Zuzi Diagnoza SI Wojtusia
kwiecień '11 Wojtuś chodzi sobie dzielnie do przedszkola. Odkąd zrezygnował z terapii na Koszykowej chodzi pięć dni w tygodniu po 8 godzin, co wywołuje u osób mających choćby blade pojecie o autyzmie ogromne poruszenie: "ile?? 8 godzin? codziennie???!!!" Na pozostałe terapie (SI, logopeda, nauczyciel i hipoterapia) chodzi po przedszkolu. Coraz częściej siada przy grupie dzieci i słucha np jak Pani czyta bajkę. Któregoś dnia tak się zasłuchał że zasnął.. Na rytmice często robi to co inne dzieci, tańczy, klaszcze a nawet troszkę śpiewa. Rozróżnia dzieci- wie jak mają na imię i używa imion mówiąc do kolegów czy.. skarżąc na nich "poszę Paniiii... a Symon mi psuuujeeee..." Tak samo skarży w domu "maaamuuusiu, a Ziuzia mi zasłaaaniaaa..." Mała skarżypyta ;) Zaczyna mówić o sobie "JA". To ogromny, milowy, przełomowy krok w postrzeganiu siebie w rzeczywistości. Nie jest już tylko jakimś Wojtkiem, jest sobą, odkrywa swoją tożsamość. Nauczył się liczyć "do" liczy do 10 i liczy tyle sztuk ile rzeczywiście jest np 3 kredki to 3 kredki, nie liczy do oporu, aż mu się pomysły na liczby nie skończą.
Wrzesień `11 Zuzia Poszła do szkoły, do pierwszej klasy jako sześciolatek.. złożyło się na to wiele czynników: 1.rok temu we wrześniu Zuzia zrobiła ogromny postęp, skończyły się lęki, pojawiła się mowa (niewyraźna ale można było się dogadać) zaczęła się bardzo wszystkim interesować, oglądać i wypełniać te różne książeczki, na "lekcjach" z pedagogiem specjalnym siedziała jak trunia, słuchała i dumnie uczyła się, bardzo dużo pisała, ćwiczyła. Więc pani pedagog przyszła do mnie i zaproponowała, że zrobi z Zuzią program zerówki - na próbę. Wyszło super. A ponieważ:
Zobaczymy jak sytuacja będzie się rozwijała. mamy nadzieję że sobie poradzimy - i my i ona :)
Listopad `11
Wojtek miał robioną w p-kolu diagnozę gotowości szkolnej dziecka 5-letniego – więc dla dziecka rok młodszego niż on. Ale i tak cieszę się, że wypadł całkiem dobrze nawet jeśli jest na poziomie pięciolatka, bo diagnoza była robiona bez superszczególnych względów dla niego - nie zrobił, nie powiedział (chociaż może i umie) punktu nie dostał. Diagnoza składała się z trzech bloków : rozwój fizyczny, umysłowy i społeczny. W sumie 48 punktów (na 108)- zabrakło mu 7 punktów do poziomu przeciętnego.
Styczeń `12 Wojtuś będzie występował w przedstawieniu... Z okazji Dnia Babci i Dziadka w przedszkolu odbędzie się przedstawienie i Wojtuś ma wziąć w niej udział. Na próbach robi prawie co ma robić, ma też krótką rolę. W domu uczymy się tej roli i mówimy: "jestem marzec [...]" i tu natychmiast Wojtek wykrzykuje: "nie jestem marzec!!!"
------------------------------------------------------------------- |











